12 listopada 2017 - 28 lat Mszy Pojednania Drukuj


Tekst autorstwa ks. Kałuży pochodzi z "Listu Parafialnego" z 1989 r.

Nie przesadzę, gdy powiem, że tempo wydarzeń było tak szybkie, jak w dobrym amerykańskim westernie. Wobec kontrowersji co do mszy św. polsko – niemieckiej na Górze św. Anny i zbędnych chyba emocji po obu stronach, gdyż mnie osobiście, chociaż moi dziadkowie i paru jeszcze wujów walczyło przeciw Niemcom jako Powstańcy Śląscy o tę górę, to jednak ta Msza św. w niczym nie uwłaczała temu miejscu, wręcz przeciwnie je nobilitowała – na szczeblu rządowym trzeba było szukać innego miejsca. A tak na marginesie, cała ta histeria do złudzenia przypominać może niezrozumiałe emocje odnośnie oświęcimskiego Karmelu. Tak trafiono do Krzyżowej. I teraz następuje błyskawiczny rozwój wypadków. 2 XI. - czwartek, Dzień Zaduszny. Około południa telefon z Kurii Metropolitalnej Wrocławskiej: - z polecenia księdza Kardynała dzisiaj o godz. 14.00 – proszę oczekiwać ważnej delegacji rządowej przy kościele w Krzyżowej. Zacząłem węszyć sensację. Utwierdził mnie w tym telefon z Urzędu Wojewódzkiego o podobnej treści. Od 14 – tej, razem z dyrektorami Urzędu i Naczelnikiem gminy oczekujemy delegacji, która śmigłowcem wyleciała z Warszawy i samochodami razem z wojewodą ma przybyć do Krzyżowej. Oczekiwanie się przedłuża. 16.15 muszę opuścić oczekujących i udać się na nabożeństwo „zaduszkowe” do Boleścina. Już tu spotykam pędzącą od Świdnicy przy światłach i na sygnale kolumnę wozów milicyjnych i kilka limuzyn. Ustępuję im miejsca. A więc jadą. Oni tam, ja tu. Odprawiam procesję i modlę się za Zmarłych, odprawiam Mszę Św. Po powrocie dowiaduję się, byli, oglądali wszystko w Krzyżowej i w Grodziszczu – plebanię, salkę, pytali ile gości tu można przyjąć, teraz odjechali. Za chwilę Wojewoda telefonicznie informuje mnie o tym samym.

Rozumiem! Zamiast Góry św. Anny – Krzyżowa! Ale czy to możliwe? A jeśli tak, widzę w tym „palec Boży”. A jednak u świętej Anny! Nie tam, ale tu, nie u tej sławnej na Górze przesiąkniętej powstańcza krwią, ale tu na pogórzu, w małej wsi, która także jest dziedzictwem Jezusowej Babci. W parafii św. Anny!

3.XI. - wizyta u Metropolity wrocławskiego Henryka Kardynała Gulbinowicza. Jeszcze nic nie wiadomo. To na razie wizja lokalna. 4.XI – telefon z Kurii: „około godz.15.00 proszę oczekiwać wizyty delegacji rządu RFN”. Tak, oczekiwać, jeśli ma się czas. Ja mam jeszcze dwie Msze sobotnio – niedzielne! Na wszelki wypadek proszę o pomoc z parafii Księdza dziekana. I przydała się, oczekiwanie się znów przedłuża, ale jest wiadomość podana przez Polskie Radio: "polsko – niemiecka Msza Pojednania odbędzie się w niedzielę 12 listopada w Krzyżowej. Wezmą w niej udział polski premier i kanclerz RFN".

Wreszcie jest delegacja niemiecka. Przewodniczy jej doradca kanclerza H. Teltschik. Znowu wizja lokalna w Krzyżowej w kościele i na dziedzińcu przed pałacem ruderą. Potem Grodziszcze - także kościół, plac kościelny, plebania. Długie rozmowy, małe targi, każdy ma swoje racje. Dyskusje o bezpieczeństwie, wymogi stawiane przez gości, wojewodę itd. i decyzja: Msza pod gołym niebem na dziedzińcu w Krzyżowej. Skromny poczęstunek zaś na plebanii w Grodziszczu dla około 30 osób. A więc fakt!, który wszystkich stawia na równe nogi. Noc i kilka następnych dni i od niedzieli 4 listopada rozpoczyna się prawdziwy maraton i wyścig z czasem. Najazd dziennikarzy, reporterów i fotoreporterów, pytania i pytania, na żywo i telefony. Każdy chce coś wiedzieć! I plany. Jak to zrobić jak najtaniej i najlepiej? Jaką obrać koncepcję? Wiem! U JEZUSOWEJ BABCI!. Dlatego ołtarz wypożyczamy od „Solidarności” przy świdnickim ZWAP-ie i go modernizujemy. Przed deszczem trzeba go zadaszyć, robi to wrocławski KIK, przyszły właściciel pałacu z wrocławską firmą „Cobex”. W ołtarzu obraz św. Anny, tej z naszego kościoła parafialnego. Wojewoda wałbrzyski służy pomocą wszystkich potrzebnych służb wojewódzkich, to samo Naczelnik Gminy i Prezydent miasta i ich wszystkie wydziały. Do pomocy wciąga się wojsko. Nagłośnienie placu również ZWAP – owska „Solidarność”. Porządek liturgiczny jest konsultowany z Kurią biskupią w Opolu, skąd będzie celebrans główny. Przygotuje się program i teksty Mszy Pojednania. Do pomocy zaprasza się księży z parafii dziekańskiej, służbę liturgiczną i Chór parafii M.B. Królowej Polski i nasza Scholę. Przygotowania na okrągło.

Na placu generalne porządkowanie i zwożenie materiałów, zwozi się piach na utwardzenie placu. Materiały zabezpiecza wojewoda. Praca wre. Porządki robi PGR, swoje obejścia porządkują gospodarze. Porządkuje się także cmentarz na wzgórzu i kapliczkę oraz tzw. Berghaus. Mimo nocnych chłodów, było bardzo gorąco – w ciągu kilku dni chciano odrobić zaniedbania 45 lat przynajmniej zretuszować obraz.

Od połowy tygodnia do bezpośredniej akcji wkroczyły także polskie i niemieckie służby ochrony i bezpieczeństwa oraz przedstawiciele ambasady niemieckiej. Zaczęły się nowe ustalenia i nowe wymogi, rozmowy nie zawszy były łatwe, żądano m.in. zadaszenia dla całej delegacji międzynarodowej. Na to nie można się było zgodzić, zasłoniłoby to widok na ołtarz. Nadeszła wiadomość – jedzie niemiecka firma budować ołtarz i dach. Nasz ołtarz był już na ukończeniu, firmie zaproponowaliśmy zadaszenie bocznej trybunki dla niemieckich oficjeli. W czwartek wieczorem przedstawiciele strony niemieckiej zapytali mnie: czy to prawda, że w ołtarzu będzie wizerunek św. Anny? Tak. Niech ksiądz tego nie robi. Pan kanclerz bardzo prosi. Zrozumiałem podtekst. Staram się pojąć, ale co teraz?

Z bólem wyrażam jednak zgodę. Biedna św. Anna! Trzeba ją zmienić. Na kogo? Niech będzie św. Jadwiga, z Niemiec przyszła ale zapuściła korzenie i stała się matką dolnośląskiego ludu i patronką Śląska. Niech ona będzie mostem i symbolem pojednania obu narodów. Ale skąd ja dostać? Ołtarz już gotowy, wojsko prowadzi prace wykończeniowe, a gdzie Ona? Jaka będzie? Została jedna noc, bez niej ani rusz, według Niej można robić dalej. Dzięki uprzejmości księdza Biskupa Józefa Pazdura znalazła się w muzeum archidiecezjalnym i następnego dnia była już na swoim miejscu. Piękna, starowieczna, uśmiechnięta i uradowana – radująca się z tego co zobaczy, pocałunku pokoju i pojednania dwu narodów, które sama, dawno połączyła w swym sercu.

Tego samego czwartku jeszcze jedna niespodzianka! Z powodu walącego się berlińskiego muru nienawiści i zimnej wojny kanclerz musi przerwać rozpoczętą dopiero co wizytę. Czy aby wróci? Jest zapewnienie, że choćby tylko na niedzielną Mszę św. Ale godziny niepokoju trwają. Trudno, przygotowania też trwają, widać już ich bliski koniec, jeszcze kwiaty, jeszcze chodniki i dostojne, rządowe fotele, które załatwił wojewoda w kłodzkim muzeum i na końcu Ona, most łączący oba narody, symbol pojednania św. Jadwiga Śląska! A kanclerz jednak wrócił!